Ankieta »

Na który wyjazdowy mecz Ligi Mistrzow masz największą ochotę pojechać?
 do Berlina (Niemcy)
 do Czechowa (Rosja)
 do Madrytu (Hiszpania)
 do Veszprem (Węgry)
 do Silkeborga (Dania)

Strzelcy

1. Stojković 113
2. Buntić 77
3. Jurecki 75
4. Tkaczyk 69
5. Tomczak 60

Puchar należy do Vive!

2009-04-20 drukuj stronę

Po raz szósty w historii klubu siódemka Vive Kielce zdobyła Puchar Polski. W dodatku zdobyła to w bardzo przekonującym stylu, gromiąc wicemistrza Polski Zagłębie Lubin różnicą 10 trafień 26:16. - Teraz pora na mistrzostwo - mówił z radością Tomasz Rosiński.


 


Już w drodze do Włocławka kieleccy kibice śpiewali w autokarach: "Puchar jest nasz, ten puchar do nas należy" i "Puchar już mamy, na mistrza Polski czekamy". Byli pewni swego, wiedzieli, że wrócą do Kielc z tym trofeum. I mieli rację. Sobotni pojedynek pokazał bowiem jeszcze raz, jak wielka różnica w tym sezonie dzieli obie drużyny. Lubinianie próbowali, ale widać było, że nie bardzo wierzą w sukces. Choć zacięcia i ambicji im nie brakowało, to na ich twarzach malowało się coś innego.
A faworyt - Vive - od początku tę słabość wykorzystał. Narzucił swoje warunki gry, wystarczająco wysokie, by już do przerwy stłamsić przeciwnika. Kielczanie w siódmej minucie po dwóch bramkach z 10. metra Pawła Podsiadły prowadzili 5:1, a w 20. minucie po kontrze tego samego zawodnika 11:3. Chwilę później pierwszego i... jedynego gola z drugiej linii (do przerwy) dla lubinian rzucił słabo grający Adrian Anuszewski. Środkowy rozgrywający miał w ciągu 30 minut stratę i trzy niecelne rzuty. Dwaj boczni rozgrywający: Michał Nowak i Robert Kieliba wypadli jeszcze gorzej - oddali sześć rzutów, ale ani jeden nie trafił do siatki. - To, co graliśmy w ataku, to była tragedia - podsumował Bartłomiej Tomczak, skrzydłowy Zagłębia.

Na domiar złego dla jego drużyny wspaniale w kieleckiej bramce spisywał się Kazimierz Kotliński, który do przerwy obronił 11 rzutów. W ataku liderem Vive był Duńczyk Henrik Knudsen. Zdobył w pierwszej części gry wszystkie sześć bramek. Po przerwie był już oszczędzany przez Wentę, bo znów dał o sobie znać uraz pachwiny. Bez niego na rozegraniu kielczanie po przerwie nie radzili sobie tak dobrze. Dość powiedzieć, że pierwszą bramkę, w dodatku z kontry Patryka Kuchczyńskiego, zdobyli po sześciu minutach. Z ataku pozycyjnego dopiero w 40. minucie trafił Michał Stankiewicz. - Wysoka przewaga nas uśpiła - przyznał Paweł Piwko, skrzydłowy Vive. To on był współautorem najpiękniejszego gola finału. Kwadrans przed końcem z prawego skrzydła dograł w powietrze do wbiegającego z lewego rozegrania Bartosza Konitza, a ten efektownie wykończył tę akcję. Kibice byli zachwyceni, bo chwilę wcześniej to Holender idealnie obsłużył w podobny sposób właśnie Piwkę. Vive tymi ładnymi akcjami chciało zatuszować nie najlepszą grę w drugiej połowie. Pewnie dlatego raczyło nimi wspaniale dopingującą grupę ponad 600 kieleckich kibiców. - Byliście fantastyczni - krzyczał do fanów Bertus Servass, prezes kieleckiego klubu.

O obrazie bezradności Zagłębia niech świadczy obrazek z 43. minuty: załamany, bezradny Jerzy Szafraniec rozparł się z uniesionymi rękami na krześle i zasłonił oczy. Najwyraźniej miał już dość patrzenia na poczynania swoich podopiecznych.

W nagrodę Vive dostało od związku mało efektowny puchar oraz skromne 15 tys. zł, a od prezesa Bertusa Servaasa jeszcze dodatkową premię 50 tys. zł.

W sobotę i niedzielę kielczanie wracają do walki o drugie trofeum - mistrzostwo Polski. W oba dni o godz. 17.30 na Bocznej w półfinale play-off zmierzą się z MMTS-em Kwidzyn.

Vive Kielce - Zagłębie Lubin 26:16 (17:7)

Vive: Kotliński, Kubiszewski - Knudsen 6 (2), Podsiadło 4, Kuchczyński 4, Gliński 2 (1), Krieger 2, Stankiewicz 2, Konitz 2, Jachlewski 2 (1), Piwko 1, Rosiński 1, Żółtak, Grabarczyk.

Kary: 4 minuty.

Zagłębie: Malcher, Świrkula - Morawski 3, Tomczak 3, Nowak 3, Kozłowski 2, Obrusiewicz 2, Piotr Adamczak 1, Niedośpiał 1, Anuszewski 1, Orzłowski, Kieliba, Paweł Adamczak, Steczek.

Bez kar.

Sędziowali: Mirosław Baum (Warszawa), Marek Góralczyk (Świętochłowice).

Widzów: 4 tys.

Przebieg:

I połowa: 1:0, 1:1, 5:1, 5:2, 6:2, 6:3, 11:3, 11:4, 13:4, 13:5, 15:5, 15:6, 16:6, 16:7, 17:7.

II połowa: 17:9, 18:9, 18:10, 21:10, 21:11, 22:11, 22:12, 23:12, 23:14, 24:14, 24:15, 25:15, 25:16, 26:16.

LICZBA MECZU

20

tyle skutecznych interwencji miał w sobotę Kazimierz Kotliński, bramkarz Vive, wybrany na MVP spotkania. Popularny "Kazik" w 52 minuty puścił zaledwie 13 bramek. Skuteczność rewelacyjna - 61 proc.

Tylko użytkownicy zarejestrowani na forum moga pisać komentarze. Jeśli nie jesteś zalogowany, wykorzystaj formularz z góry strony i zaloguj się. Jeśli zaś nie jesteś jeszcze zarejestrowany i chcesz to zrobić, przejdź do strony rejestracji na forum.
Brak komentarzy