Ankieta »

Na który wyjazdowy mecz Ligi Mistrzow masz największą ochotę pojechać?
 do Berlina (Niemcy)
 do Czechowa (Rosja)
 do Madrytu (Hiszpania)
 do Veszprem (Węgry)
 do Silkeborga (Dania)

Strzelcy

1. Stojković 113
2. Buntić 77
3. Jurecki 75
4. Tkaczyk 69
5. Tomczak 60

Stojković: Trzeba dać z siebie wszystko!

2011-11-14 drukuj stronę

„Jeśli damy z siebie wszystko, będziemy walczyć przez cały mecz. Zagramy z głową i z pełną koncentracją to wynik rozstrzygnie się dopiero po 60 minucie” – mówi Rastko Stojković.

· Oni muszą ... 2011-11-14 23:59:49, autor: Lechu
... my możemy. W piłce nożnej od takiego klubu jak Real Madryt wymaga się tylko i wyłącznie samych zwycięstw. Oni muszą wygrywać po prostu zawsze i wszędzie. To samo można powiedzieć o byłym Ciudad Real a obecnym Atletico Madryt. Nasz zespół do Ciudad to jest wciąż kopciuszek (zresztą to nie tylko nas dotyczy a 90% tych lepszych, europejskich klubów) na wielu płaszczyznach m.in. finansowej czy też jeśli chodzi o doświadczenie, zgranie. Gramy przecież z zespołem, który 3 razy wygrał Ligę Mistrzów a kilka razy oprócz tego zagrał w finale LM. Dlatego oni będą na większym "musiku". Oni muszą u nas wygrać więc naszym zawodnikom powinno się grać łatwiej, bo nikt nie wymaga, żeby wygrali z takim zespołem. Chciałbym, żeby to był w miarę wyrównany mecz i żeby od początku do końca było dużo emocji. Ale też mam świadomość, że jak zagrają tak jak z Madziarami to nie damy rady im dotrzymać kroku tak jak nie dali rady zawodnicy Veszprem. Myślę, że czeka nas ciekawy meczyk.
· czwarty 2011-11-14 23:51:48, autor: Iskra_CK
Ja też nie twierdzę, że jesteśmy słabsi od Fuchse, ale lepsi też nie jesteśmy. Oni są czołówką Bundesligi a my można powiedzieć dorównujemy im potencjałem. Ale mając dwie równe drużyny nie oczekuj tego, że zawsze to my będziemy schodzić z parkietu jako zwycięzcy. I nikt nie mówi, że jak przegramy z jakimś dobrym zespołem to "nic się nie stało". Zawsze trzeba stawiać sobie wysokie cale, ale jeśli przegramy z kimś lepszym od siebie to trzeba to uszanować i nie zadzierać nosa. A do Atletico to jeszcze nam dużo brakuje. Veszprem niby mocny zespół a jak oglądałem to jak potraktowali ich Hiszpanie u siebie to przecierałem oczy ze zdumienia. Tam była różnica klasy a przecież mówimy o jednej z europejskich potęg, budowanej od 10-15 lat, czyli MKB Veszprem! Akurat z takim zespołem jak Atletico jeśli się przegra nawet dość wyraźnie to słowa "nic się nie stało" nie będą żadnym nadużyciem. Nie można mówić, że jak się przegrywa notorycznie z równymi sobie to jest wszystko OK, ale przegrać z lepszym od siebie to nie wstyd. W pojedynkach z takimi zespołami jak THW Kiel, Barcelona, Atletico każdy w Europie musie sobie zdawać sprawę, że jak przeciwnik zagra super to mecz będzie przegrany i to może być przegrany wysoko. Na pewno idziemy w dobrą stronę. W tym sezonie w 6 spotkaniach z europejskimi przeciwnikami wyłączając mecz z Veszprem praktycznie zaliczyliśmy same dobre występy. Na pewno idziemy w dobrą stronę i w Europie nas cenią, ale uważam, że lepiej zostać wciąż na ziemi i twardo po niej stąpać. Takim myśleniem można zajść dalej.
· cd, cd 2011-11-14 23:32:16, autor: czwarty
Mój drogi Panie, jakieś czepialstwo tu dostrzegam. Oczywiście, że kontuzje itp. moga wszystko zweryfikować. Moje oczekiwania opieram na założeniu, iż wykozystujemy w sposób maksymalny swoje mozliwości. Również doskonale zdaję sobie sprawe z aspektu szczęścia. Zakładam, ze wszyscy zainteresowani mają tego szczęscia po równo i dysponują pełnymi armiami. W takim układzie zaczynam wymagać od chłopaków czegoś więcej niż sporadycznych wyrównanch potyczek w gronie powiedzmy 16 najlepszych w Europie.
· cd. 2011-11-14 23:27:26, autor: czwarty
Wyniki z obecnego sezonu w LM i eliminacjach do niej tylko potwierdzają moje słowa. Dla mnie to już nie jest przypadek i pojedyńczy mecz jak to nazwałeś, ja już powoli zaczynam oczekiwać takich wyników po tej druzynie. mecz z fuchse był przegrany (nie chce tu użyć słowa bardziej dobitnego) niefrasobliwie i wcale nie twierdze, ze jestesmy od nich słabsi. była to ważna nauka mentalna i chłopcy pokazali jej efekty tydzien pozniej w moskwie. Mam w sobie pokore wobec najmożniejszych tego światka handballowego, jednak zaczynam juz wymagać od mojej druzyny, aby im się skutecznie stawiała, ponieważ ma ku temu argumenty. To o czym mówie, czyli stawianie sobie wyższych celów, to właśnie etap tworzenia czegoś wielkiego. Budowanie mentalności zwycięzcy i porównywanie się do najlepszych bez niepotrzebnego kompleksu niższości. Czas powoli przymykać tą furtkę bezpieczeństwa jaką jest tłumaczenie: "Panowie popatrzcie z kim my graliśmy". Owszem porażki będą, nie od razu coś tam zbudowano, ale ja oczekuję postawy typu :"Panowie dostaliśmy dziś w dupę, strasznie jesteśmy wkurzeni i następnym razem im do...coś tam, coś tam:). Od topu dzieli nas dużo mniej, niż 2 lata temu i czas mentalnie umiejscowić się w czołówce. Nie chodzi mi absolutnie o zadzieranie nosa i kozaczenie, tylko o skreślanie kolejnych pozycji dzięki, którym można się usprawiedliwiać.
· czwarty 2011-11-14 23:25:04, autor: Iskra_CK
Twoje marzenie o najlepszej ósemce za jakiś tam czas może się spełnić, ale... dalej twierdzę, że musimy mieć szczęście. Bez tego w sporcie nie da się osiągać sukcesów a ciężko powiedzieć czy to szczęście będziemy mieli czy nie. Co ja Ci tu będę dużo mówił. Wyobraź sobie, że gramy za rok w 1/8 tyle, że los nie był dla nas łaskawy i wylosowaliśmy bardzo mocnego przeciwnika np. Montpellier. A przed tymi meczami dopadła nas plaga kontuzji i 3-4 podstawowych graczy typu Tkaczyk, Zorman, Buntic jest wyłączonych z gry. W takiej sytuacji Twoje marzenia mogą się jednak nie spełnić. LM jest bardzo wyrównana. Grając z tymi najlepszymi decydują szczegóły i szczęście jest potrzebne dlatego ciężko przewidzieć czy uda się dojść aż tak daleko. Na taki wynik musi się złożyć wiele czynników a to czy się to wszystko złoży do kupy możemy wiedzieć dopiero po fakcie. Nie mówię, że to jest nie do wykonania, ale chciałbym, żebyś pozostał na ziemi i nie odfruwał zbyt mocno w marzeniach. W LM nie da się aż tak planować przyszłości. Takie jest moje zdanie, bo dobry zespół to jeszcze nie wszystko jeśli chodzi o Champions League.
· Iskra_CK 2011-11-14 23:08:29, autor: czwarty
Oczywiście zdaję sobie sprawę z faktu, iż budowanie drużyny na miare AM, czy Barcy to proces, który polega nie tylko na ściągnięciu zawodników z nazwiskami. Zgranie, zbudowanie mentalności zwycięzców na najwyższym poziomie, odpowiedni dobór ludzi pod względem charakterologicznym to aspekty nie do przecenienia. Nie twierdzę wcale, ze mamy stawiać się w roli faworytów w meczach z najwiekszymi potęgami, jednak czas zacząć nowy etap w drodze po laury. Czas uwolnić się od myślenia typu: "jesteśmy kopciuszkiem i gramy po to tylko aby się uczyć" Czas równać do najlepszych i wkurzać się po przegranych z nimi. W drużynie mamy zawodników, których większość ma doświadczenie w walce o najwyższe cele. Mamy najlepszego zawodnika świata sprzed sezonu, mamy chłopaka, który w meczu o najwyższym ciężarze gatunkowym na MŚ rzucił temu najlepszemu na świecie 7 bramek, mamy najbardziej utytułowanego (jeśli chodzi o klubową piłkę ręczną) zawodnika w historii polskiej ligi, mamy całe grono dwukrotnych medalistów imprez światowych. To nie są chłopaki, którzy muszą się uczyć - oni mają spijać śmietankę ze swojego doświadcznia i umiejętności. Teraz przyszła pora sprawdzianu przed całym sztabem szkoleniowym, czy będzie potrafił stworzyć z nich potężny tim:). Głęboko w to wierzę i oczekuję, że oni wszyscy do kupy również. Nie można już mówić o podstawach wielkiej drużyny, jesteśmy już dużo dalej i czas wskoczyć level wyżej. Zawiodę się jeśli w przyszlym sezonie nie znajdziemy się w gronie 8 najlepszych drużyn w Europie i nie liczę tu na szczęśliwe losowania (ju noł łot aj min:)).
· czwarty 2011-11-14 22:59:19, autor: Iskra_CK
Zależy co masz na myśli pod hasłem "zbieranie owoców". Jeśli myślisz, że jak przyszedł Buntić czy Tkaczyk i pograli u nas kilka miesięcy to już jesteśmy Barceloną to muszę Cię wyprowadzić z błędu. Może minąć i 10 lat a i tak możemy na ten pułap się nie wspiąć. Jeśli pod hasłem "zbieranie owoców" masz na myśli powiedzmy 1/8 czy 1/4 to taki pułap PRZY ODROBINIE SZCZĘŚCIA i dobrych losowaniach grup oraz późniejszych faz jest do osiągnięcia w rok czy dwa - tyle, że to też nie jest wcale łatwe zadanie. Ale jeśli masz na myśli taki pułap na jakim są kluby typu Barcelona, Kiel, Atletico, które mają na rok 9-10 milionów euro do wydania to jest to niewykonalne. Wystarczy, że popatrzmy na Veszprem. Klub budowany od ponad 15 lat, który zawsze był naszpikowany gwiazdami a mimo to nigdy w Final Four LM nie zagrał. Żeby dostać się na taki pułap oprócz dobrego zespołu trzeba mieć przede wszystkim masę szczęścia i to podkreślam, ale szczęścia nie da się kupić. W Europie nie ma słabych. My też już jesteśmy szanowanym zespołem, który W POJEDYNCZYCH meczach jest w stanie pokusić się o jakieś niespodzianki (przykładowo wygrana wyjazdowa z Niedźwiedziami), ale przed nami jeszcze daleka droga. Musimy się jeszcze wiele nauczyć. Co do zgrania to warto ustabilizować trochę skład. W następnym sezonie góra 1-2 transfery a cały szkielet zespołu niech zostanie i dalej się dociera. Z Ciudad jak przegramy w środę nawet kilkoma ładnymi bramkami nie będę miał do chłopaków pretensji o ile zostawią serce na parkiecie. Wtedy będzie OK.
· czwarty 2011-11-14 22:40:20, autor: Iskra_CK
Veszprem też ma dobry zespół (czołówka europejska od lat) a przegrali z Atletico 9-oma bramkami. Hiszpanie robili z nimi co chcieli. Atletico i Barcelona to są drużyny "uber alles". Oni w każdym sezonie grają albo w półfinale albo w finale LM. A przy porównywaniu drużyn warto spojrzeć na to, że takie Atletico gra tym składem już od dłuższego czasu. Są na pewno dużo lepiej zgranym zespołem niż my. Nawet Veszprem, który nie robi nigdy rewolucji w składzie dostał od nich taki oklep, że szok. Każdy musi się z tym liczyć. Atletico w tamtym roku w półfinale bez problemu wygrało z taką potęgą jak Hamburg i to w Niemczech 27:21. Dla mnie Atleti i Barca są ponad wszystkich innych w Europie. Jest wiele świetnych ekip typu Veszprem, Hamburg, Niedźwiedzie, Montpellier, Kopenhaga ale i tak dwie najlepsze drużyny z Hiszpanii są przed nimi. Nie ma szans, żebyśmy w rok czy dwa jak piszesz dogonili Barcelonę albo Atletico Madryt, bo tych zespołów nie może dognić np. Hamburg, który ma po pierwsze dwa razy wyższy budżet niż my a po drugie jest budowany znacznie dużej niż my. I co? Wciąż jest za Hiszpanami i prędko się to nie zmieni. Nasi mogą na pewno niedługo dogonić takie kluby jak Niedźwiedzie, Fuchse, Veszprem. Z tą półką możemy już teraz praktycznie grać na równi, ale do Barcy czy Atletico to nam jeszcze daleko (nie tylko nam). Ja w środę chciałbym, żebyśmy zagrali bez kompleksów i bez strachu przed nimi. Każdy kto zna się na handballu na pewno zdaje sobie sprawę z tego, że o punkty będzie trudno, ale ważne, żeby nasz zespół powalczył ile może. Wynik nie do końca zależy tylko od naszej gry, ale w dużej mierze właśnie od tego co zaprezentują Hiszpanie.
· Powodzenia w środowy wieczór 2011-11-14 21:16:54, autor: Alvaro
Nie ma się co oszukiwać, w środowym meczu to Atletico będzie faworytem i o punkty będzie piekielnie ciężko. Liczę jednak na pełną mobilizację i walkę z naszej strony. Niedźwiedzie pokazały na "Pabellon Quijote Arena" Moskiewski pazur, a my pokażmy Kielecki w "Naszych Legionach" przez całe 60 minut, a czy to wystarczy...? Zobaczymy.
· Re: Stojković: Trzeba dać z siebie wszystko! 2011-11-14 20:57:37, autor: MakuSNK
Sprzedam 1 bilet na środowy mecz z Atletico! Oferty na PW.
[1] 2
Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników serwisu. WWW.VIVE.ZETONET.PL nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii.